JAK DŁUGO JESZCZE BĘDĄ SZYĆ?

17 lutego 2011 Wydanie 7/2011
JAK DŁUGO JESZCZE BĘDĄ SZYĆ?
W Trend Fashion zatrudnionych jest 350 osób, 300 przy produkcji, fot. Piotr Jagniewski

Pracownicy Trend Fashion należącej do Vistula Group S.A. boją się, że firma w której pracują zostanie sprzedana a oni stracą zatrudnienie. – Nie chodzi nam o samą sprzedaż, ale firmę, która chce kupić spółkę – tłumaczą związkowcy. - Związki zawodowe nie mogą przegiąć ze swoimi żądaniami. O działalności firmy decydują wyłącznie kwestie ekonomiczne – odpowiada prezes spółki

O sprzedaży spółki Trend Fashion wśród pracowników mówi się od dłuższego czasu. Obawiają się, że firma w której pracują po ewentualnej transakcji może upaść. W związku tym wysłali do zarządu i rady nadzorczej Vistula Group S.A. list otwarty w którym zwracają się z prośbą „(…) o zachowanie daleko idącej ostrożności oraz staranności w doborze kontrahentów, którzy docelowo mieliby prowadzić działalność naszego zakładu pracy lub kontrolować go z punktu widzenia właścicielskiego”.

- Na dzień dzisiejszy wiemy, że spółka Andrema Tex z siedzibą w Nowym Sączu zabiega o zakup nieruchomości. Nikt nam nie mówi co będzie działo się z zakładem później. Nieruchomości to teren, budynki i maszyny – nasze narzędzia pracy. Obawiamy się, że po sprzedaży udziałów Trend Fashion firmie Andrema Tex może powtórzyć się scenariusz z Nowego Sącza. Wcześniej prowadzili działalność podobną do naszej w branży odzieżowej w spółce Andrema Produkcja, gdzie na przełomie 2009/2010 roku w Nowym Sączu straciło zatrudnienie 120 pracowników tej firmy – obawy pracowników tłumaczy Mariola Łucka, przedstawiciel związków zawodowych NSZZ Solidarność w Myślenicach.

W liście skierowanym do zarządu 257 pracowników spółki Trend Fasshion z Myślenic zwraca się „(…) o dobór kontrahentów na podstawie pełnej wiedzy o ich dotychczasowych działaniach w kontekście przestrzegania prawa – w szczególności praw pracowniczych oraz efektów działalności gospodarczej. Brak staranności w doborze kontrahenta (twierdzą – przyp. red.) może prowadzić do szybkiej utraty przez firmę wypracowanej przez lata pozycji na rynku odzieżowym, a nawet do upadku zakładu – jak to było w przypadku Andremy”. - My nie wiemy jakie są zamiary zarządu. Możemy tylko przypuszczać, że rozmowy są prowadzone. Mamy informacje, że Andrema ma pieniądze przyznane na ten cel, chodzi o przyznanie kredytu. Zależy nam na tym, aby zachować ostrożność w wyborze nowego właściciela i aby w Myślenicach nie powtórzył się scenariusz z Nowego Sącza – dodaje Mariola Łucka.

Pracownicy chcą zniechęcić Vistulę do sprzedaży udziałów, mimo że nie posiadają potwierdzenia od właściciela o takim zamiarze. - Chcemy dalej pracować. Nie przeszkadza nam, że zmieni się właściciel, boimy się, że w Myślenicach może powtórzyć się historia jaka miała miejsce w Nowym Sączu – mówi jedna z pracownic. Do tej pory związkowcy nie otrzymali odpowiedzi na swój list. My również przesłaliśmy pytania do Vistula Group S.A dotyczące ewentualnego zamiaru sprzedaży udziałów spółki Trend Fashion. Do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

- Przede wszystkim należy podkreślić, że właścicielem Trend Fashion oraz majątku jest Vistula i to ona decyduje co z nim zrobi. Nie mogę potwierdzić, ani zaprzeczyć pogłosek o tym, czy spółka Trend Fashion zostanie sprzedana. Vistula to nie spółka państwowa, a prywatna i może z majątkiem zrobić co uważa za stosowne. Z posiadanych przeze mnie informacji wynika, że oferty na sprzedaż są zbierane, natomiast sprawa dotycząca sprzedaży tego zakładu wiele razy znajdowała się na tzw. tapecie. Ostatnio w roku 2003 i 2004, a do tej pory spółka nie została sprzedana – mówi Ryszard Marszalski, prezes Trend Fashion w Myślenicach.

Prezes uważa, że obecne działania związków zawodowych, które domagają się podwyżki, nasyłają na zakład kontrolę Państwowej Inspekcji Pracy mogą prowadzić do tego, że właściciel zdecyduje się na sprzedaż udziałów. - Związki zażądały 15% podwyżki, co jest nierealne. Mimo to żądania płacowe są bez przerwy artykułowane, natomiast nasyłanie kontroli PIP powoduje dodatkowe utrudnienia i koszty w prowadzeniu zakładu. W związku z tym Vistula, może uznać prowadzone tutaj przedsięwzięcie za nierentowne, a żaden właściciel nie będzie dokładał do interesu. Jeśli okaże się, że koszty przekraczają zyski, to będzie musiała coś z tym zrobić. Na przykład sprzedać – wyjaśnia prezes Marszalski.

- Jesteśmy świadomi swoich praw, walczymy o prawa i interesy swoich pracowników – zapowiada Mariola Łucka, przedstawiciel związków zawodowych NSZZ Solidarność w Myślenicach. Na to prezes Marszalski odpowiada jednoznacznie: - Jeżeli miałbym coś poradzić tym ludziom, to żeby bardziej szanowali pracodawcę, którego mają i zajmowali się swoją pracą. Wtedy zakład będzie mógł funkcjonować. Docelowo Vistula ma zamiar być spółką handlową, w którą przekształciła się z firmy produkcyjnej. Obecnie jest korporacją, połączyła się z Wólczanką, Krukiem, Deni Cler Milano. Posiada sieć sklepów, do których potrzebuje towar i gdzieś musi go produkować. Może to robić we własnym zakładzie i do tej pory to robi. Jeśli związki nie ograniczą żądań to jest szansa, że będzie to robiła dalej, a jeśli nie będą rozsądne to może się okazać, że taniej jest produkować gdzie indziej. Związki zawodowe nie mogą przegiąć ze swoimi żądaniami, jeśli to zrobią, muszą się liczyć z tym, że są inne rozwiązania. O działalności firmy decydują wyłącznie kwestie ekonomiczne – temat zamyka prezes Marszalski.

Przedstawiciele związków mają umówione spotkanie z zarządem Vistuli na 17 lutego.

p.jag