Dwadzieścia lat podróży własną drogą

Dwadzieścia lat podróży własną drogą

Ich muzyczne drogi przecięły się dwie dekady temu. W sobotę świętowali swój jubileusz i dali koncert, który na długo zostanie w pamięci każdemu, kto zawitał wtedy do sali widowiskowej Myślenickiego Ośrodka Kultury i Sportu. MY WAY ma w dorobku trzy płyty - Many Ways (2008), Wszyscy jesteśmy zagubieni (2011) i Pusty (2016). Biorąc pod uwagę jak długo funkcjonuje zespół, można uznać, że zaledwie trzy, ale sobotni wieczór uświadomił nam jak bogaty, urozmaicony i wartościowy jest ten dorobek.

Chyba niewiele jest zespołów, które grając przez prawie trzy godziny potrafią nie tylko utrzymać napięcie, ale je stopniować aż do wielkiego finału. MY WAY zaczął od „Two different ways”, zakończył na „To dla Ciebie mój świat”, a w międzyczasie zaprezentował 24 utwory, które pokazały wszystkie odcienie ich blues- hard- rockowego grania. Od nastrojowego „I’m sailing” poprzez dżemo-podobny „Kiedy wyjdę przed dom” aż po hardrockową galopadę „Łowić sny”, której nie powstydziłby się duet Robertson/Gorham z Thin Lizzy. Oczywiście nie mogło zabraknąć „Pustego”, którego MY WAY zagrał również na bis i „Choppera”, czy manifestu grupy MY WAY zatytułowanego, jakżeby inaczej „My Way”.

Przez scenę natomiast w kolejnych kilkuutworowych setach przewijali się byli muzycy MY WAY, którzy odcisnęli piętno na historii zespołu. MY WAY-owcy zaczęli od swojego obecnego ustawienia czyli: Łukasz Szlachetka (wokal), Michał Leśniewski (gitara), Michał Bieniek (gitara), Dominik Druzgała (bas), Rafał Regulski (perkusja). Następnie do grupy dołączył Tomek Oskwarek, który przypomniał wszystkim fanom o początkowym okresie funkcjonowania MY WAY, gdy w arsenale grupy były również instrumenty klawiszowe. Potem w trakcie koncertu roszady następowały głównie na newralgicznej dla zespołu rockowego pozycji basisty. W miejsce Dominika Druzgały wszedł Rafał Boś, którego można usłyszeć na płycie „Wszyscy jesteśmy zagubieni”. Rafała z kolei zastąpił po jakimś czasie Krzysztof Ropicki, autor linii melodycznych basu na płycie „Many Ways”, zaś po nim za bas chwycił Michał Burtan, który na płycie „Pusty” zaprezentował się nie tylko jako godny następca swoich poprzedników, ale również auto tekstów do „Oszukać przeznaczenie” oraz „Idę w świat”. Zmianę odnotowaliśmy również na perkusji, gdy w miejsce Rafała Regulskiego wszedł Jakub Ścibor i przez kilkanaście minut zespół grał w składzie najbardziej zbliżonym do tego w jakim zaczynał swoją działalność jeszcze jako The Way (dopóki nie zorientowali się, że zespół o takiej nazwie już istnieje). Jakby tego było mało brzmienie MY WAY ubogacone zostało przez co i rusz pojawiających się na scenie instrumentalistów - Łukasza Płatka (saksofon, flet, klarnet) oraz Andrzeja Zająca (harmonijka ustna), a także trzyosobowy chórek żeński (Anna Bieniek, Maria Nosal, Joanna Lampa). Dodając do tego grę świateł, kapitalne filmowe intro (made by Marek Gubała) jubileusz MY WAY miał klasę, styl i rozmach koncertu Guns’N’Roses z początku lat 90. Czy można się zatem dziwić, że publiczność nie chciała ich puścić ze sceny?

Drogi MY WAY- u nie przestawaj podążać swoją drogą przynajmniej do ćwierćwiecza, bo nie tylko MOKIS, ale i stadion potrafilibyście pewnie rozruszać.

 

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).